trio-ynternetowe blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

list od m.

4 komentarzy

kochani kinomani!

Jak wiecie zbliza sie wielkimi krokami Matrix III. Jesli chcecie poznac „PRAWDE”, to fanom trylogii polecam odwiedzenie strony:

PS. Sciezka dzwiekowa jest w jezyku angielskim i musi byc podlaczona. Nie warto ogladac tego klipu bez dzwieku…AVE.

mart.&matka

6 komentarzy

pomaluj moj swiat

kredki.jpg

zeby bylo bardziej kororowo i swiecilo slonce… matka przeslala mi fotke, a ja napisze moje mysli…

rozum jest swoim cudnym wiezniem.
Moj patrzyl dlugo na lepka lune
otwierajaca zmierzchem swoje nowe skrzydla

by skromnie sie powiesic pewnym popoludniem

Ostatnia rzecz, jaka widzial, byla toba,
nagoscia miedzy nienagimi przedmiotami,

twoje mieso, zwiezly rozdzkopodobny zwierz
w leniwym spacerze proznego mruczanda
krwi; twoja plec skrzypiaca jak bilardowy kij
kredujacy sam siebie, by nie popelnic bledu,
ze skretem spontanicznie metodycznym.
I nagle skosztowal robactwa, okien i roz,

zasmial sie i zamknał oczy jak dziewczyna zamyka
lewa dlon na lusterku.
/e.e.cummings – tlum. Jarek Lukaszewicz/

smutny wierszyk, ale napisany w klimacie jesiennym, tak pachnie od niego chlodem ;0)
za oknem szaruga przeokropna. dziwne, pogoda rzadko wplywa na moje samopoczucie. moze teraz bedzie bardziej wplywac z racji, iz codziennie bede pokonywac pieszo spory kawalek drogi z domu do pracki i odwrotnie.

moj pysinski dzisiaj z rana wyjechal w swe rodzinne pielesze i nie bedzie go do sb. nie jestem przyzwyczajona do samotnosci, ale teraz chyba rozstanie przychodzi mi latwiej po tym dlugasnym naszym rozstaniu. w sumie, to doszlam do wniosku, ze tesknota jest chyba nieodzowna towarzyszka w milosci… chyba bez niej nie byloby tak ekscytujaco. zaczelam od pewnego czasu dorastac i rozumiec jej istote ;0) czuje sie z tym odrobine lepiej… a co wy powiecie na ten temat???

mart.

8 komentarzy

‚trzy w jednym’ czyli jak skutecznie przespac prawie caly weekend

w sb z pysinskim zrobilam impreze powitalno-urodzinowo-papapetowa. przyszla stara ekipa. miejsca malo, wodki i roznych trunkow duzo, no i zabawa (prawie) do bialego rana. mnie niestety kolo 1-wszej (albo jakos tak) juz nie bylo – bylam w krainie snu. z opowiadan pysinskiego wynika jeszcze, ze pozniej duzo sie dzialo ;0) nie bede wchodzila w szczegoly. cala nd stracona, wieczorkiem odwiedzila mnie jeszcze matka z dygim i malym stasinkiem i kolezanka dorota. bylam nie do zycia ;0) no ale dzisiaj juz w miare sie czuje…

przesylam alkoholowe pozdrowienie dla wszystkich obecnych na imprezie. dla matki wariatki i jej rodzinki rowniez ;0)

matka

5 komentarzy

PORADNIK ASTROLOGICZNY Hanny Bakuły

usmialam sie setnie !!! polecam :)

wodnik – matka

20 I. Zimna, ponura i tajemnicza planeta Saturn straszy ciągle nad horyzontem.
Na świat przychodzą Wodniki, dzieci wampiry wysysające soki z Bogu ducha winnych matek.
Sprytne i wścibskie, i tak wiedzą lepiej.

Sprytna histeryczka. Niezwykle sprzeczna natura. Pod bardzo wieloma względami przypomina mężczyzn z tego znaku, dla którego o dziwo jest idealną partnerką.
Jako nastolatka infantylna, lodowata w środku, gaworzy i chichocze niczym dziecina. Żałosna i nie mająca pojęcia o autentycznych emocjach, jest urodzoną aktorką.
Jako dziecko gra wspaniale dziecko, jako kobieta gra kobietę. Jest sentymentalna i nierówna. Na wszelki wypadek zasypuje wszystkich laurkami, mając jednocześnie uczucie niedowartościowania i nie spełnienia. Za mąż wychodzi wcześnie nie znając prawie swojego partnera, głównie po to żeby zaimponować koleżankom. Infantylna i bez powodu pewna siebie, nienawidzi kontaktów fizycznych z partnerem, zastępując je bezsensownymi aktywnościami gospodarczo-finansowymi. Jak Pani Panna, jest urodzoną przełożoną zakładu dla dziewcząt. Prawdziwa tragedia zaczyna się po ucieczce zdominowanego męża. Wtedy Pani Wodnik obnosi gdacząc swoją klęskę i całą energię kieruje na wysysanie resztek indywidualności z dziecka, które choćby było Leonardem da Vinci, dla niej jest zbyt lekko ubranym idiotą ze źle ostrzyżonymi włosami. Na starość zostaje radiestetką mierzącą wahadełkiem swoje ciśnienie i sprawdzającą przy pomocy jajek na bekonie stan swojej wątroby. Wyjątkowa kretynka.

waga – mart

23 IX – po raz drugi w tym roku na niebie czerwono płonie Wenus.
Niezdarnie z wahaniem zaczynają się rodzi niemowlęta-Wagi. Dziecko urodzone w tym znaku jest niezwykle układną, pozbawioną charakteru kukiełką. Dość wredne, stroi głupie sacharynowe minki i osiąga to, co chce bez najmniejszego wysiłku.

Cwana gapa. Wygląda jak anielskie uosobienie wiotkości i elegancji. Pozornie nie potrafi zliczyć do trzech. Z lekko przymkniętymi powiekami, żeby zasłonić czujne spojrzenie przenikliwych oczek, jak królik stoi słupka, rusza noskiem i czeka na sałatę. Jest milutka i ugrzeczniona. O ile się to opłaca, perliście śmieje się z najgorszych dowcipów. Chce mieć skrzynkę wyłożoną watą, żeby broń Boże nie dotarła do niej paskudna rzeczywistość. Chętnie przyjmuje prezenty, które z anielskim spokojem oddaje osobom, którym w danym momencie chce się podlizać. Jej rewanże są pełne fantazji. A to przyniesie nam jako prezent urodzinowy kawałek kory kasztanowca australijskiego, a to sznurowadeł z bucika córeczki pewnej pani. A to nie przyjdzie na proszony obiad, bo gdzie indziej jest atrakcyjniej. Oryginalna w swoich pomysłach kreuje swoją zwiewną osobowość idąc leciutko po trupach. Waha się między dobrym i złym, nie znając poczucia winy. Nie jest solidna, wynika to ze zmienności usposobienia. Ulega nastrojom i w zależności od chwili podejmuje decyzje, z których z anielskim spokojem wycofuje się po 10 minutach. Mężczyźni widzą to co chcą, ma więc Pani Waga powodzenie. Jak wyżej wspomniany królik, wzbudza instynkty opiekuńcze i wzrusza partnerów. Nie podejrzewają oni ani przez chwilę, że pozornie nieobecna duchem, rozmarzona istotka zna dokładnie stan ich konta oraz kieruje ich życiem aksamitnymi łapkami. W miłości niewierna i skora do intryg chętnie porzuca partnera, o ile pojawi się ktoś ciekawszy. Wtedy uruchamia orkiestrę najsłodszych instrumentów. Jest jednocześnie ukulele i cymbałkami. Przypomina rozmarzonego zbója na leśnej polanie czekającego na pełen złota dyliżans. A przecież do późnej starości, patrząc w zmętniałe lustro, widzi tam romantyczną Syrenę czesząc złote włosy i śpiewającą przecudnie dla nadpływającego Odysa.

((((()))))

matka

6 komentarzy

„Wieczor sie znali,
W nocy sie kochali,
Rankiem nie znali sie znow.
Ranek ich tylko o ten zart wzbogacil:

On jej powiedzial: „Niech ci Bog zaplaci”.
A ona jemu: „Badz zdrow!”.”

tak sie spodobal…

(((((((()))))))))

mart.

5 komentarzy

Niesamowite egipskie przezycia

Ufff! Jeszcze mam full papierzysk na biurku! Ale niedlugo będę mogla wyplynac na powierzchnie i odetchnac. Nie mam nawet czasu, żeby poczytac sobie blogaski moich blogowiczow. Na pewno zrobie to w najblizszej przyszlosci… Teraz upajam się smakiem kawki (z cyklu krotka przerwa) i…

Generalnie to coz mam rzec? Po krotce – wycieczka udala się pod kazdym względem. Lezakowalismy sobie w Hurgadzie nad Morzem Czerwonym pare dni, podczas pobytu tam, byliśmy na rajdzie motor-crossowym po pustyni (odwiedzilismy wioske Beduinow), widzielismy podwodny swiat, pelen niesamowitych ryb, raf koralowych… Plynelismy statkiem wzdluz Nilu, mielismy fajne przezycia w pociagu I-wszej klasy do Kairu (syf, gorszy niż w naszych pekapach), zwiedzilismy cale mnostwo swiatyn, Asuan, kairskie piramidy i sfinksa w gizie… nasza podroz zakonczyla się w el gounie (prywatnym miasteczku, zrobionym na podobienstwo wenecji). Egipt naprawde nas zachwycil pod wieloma wzgledami, poczawszy od arabow, którzy handlowali na kazdym kroku, niesamowitym klimacie a skonczywszy na brudzie w wiekszych miastach… Ludzie tam zyja na poziomie, który trudno sobie wyobrazic. Domy były gorsze od lepianek, na kazdym kroku pelno smieci, w rzekach zabite osly, krowy, kury, smrod… a jednak dech zapieralo w piersiach…
Nasz pobyt zbiegl się z okresem ramadanu – czyli arabowie do zachodu slonca nie jedli, nie pili i dopiero o tej porze jedli ‘sniadanie’. Byliśmy akurat na takim wielkim bazarze w kairze przed zachodem slonca, wiec widzielismy, co się dzialo z tymi ludzmi. Mialam wrazenie, ze zbliza się cos niesamowitego, jakby mialo wyladowac ufo. Doslownie. Wszedzie pelno stolow nakrytych do jedzenia. Jak nas zaczepiali co chwile, bo chcieli wszystkim handlowac, tak pare minut po 17-tej mieli wszystkich turystow gdziec. Byli po prostu zajeci swoim jedzonkiem.

Mysle, ze wiele rzeczy nie da się opisac, trzeba to przezyc. W kazdym bądź razie, polecam wszystkim egipt. Miejsce naprawde egzotyczne.

Daniel ma za chwile przywiezc zdjecia, także powspominam sobie niedawne jeszcze urlopowanie… i jak sobie przypomne o niektórych ciekawszych rzeczach – napisze. Jak uda mi się te ladniejsze zdjecia zeskanowac – na pewno zamieszcze na blogu. Już nie mogę się doczekac. Mam nadzieje, ze wiekszosc będzie fajnych.

Buziaki dla wszystkich.

list od m.

2 komentarzy

hallo???
negro???
martfot???
matka???
wzywam. stop. glucho wszedzie. stop. ciemno wszedzie. stop. co to bedzie. stop. co to bedzie?

a co graja tym czasy w poznanskich teatrach? jakie fanaberie i barwne spektakle was teraz oszalamiaja? dajcie znac… ja raczej ostatnio chodze sobie na.. kabarety… ;-P…. w dobrym stylu, moje drogie panienki (i matki).
buziaki i ave!

PS. Anons do Turka!! Gdziez ty sie podziewasz????? HE???

matka

5 komentarzy

rogale, ptaki i luz

10.jpg

dzisiaj w Poznaniu impreza – imieniny Marcina, w zwiazku z czym imieniny ulicy, wielkie obzarstwo marcinskimi rogalami, grzane wino i festyn :)
sympatyczny dzien, piekna pogoda !!!

na placu Mickiewicza cudna wystawa fotografii ptakow :) polecam tubylcom :D

lubie takie beztroskie i winne dni…

tu sie kryje cala prawda ;)

((((()))))

mart.

4 komentarzy

cze, moi drodzy!!!
to juz ostatni dzien plazowania w egipcie!
niestety – nasza wycieczka dobiega konca.
wlasnie wrocilismy z pysiakiem z nurkowania. jeszcze jutro pedzimy na pobliska plaze kolo 7 rano,
zeby porobic jeszcze ostatnie podwodne zdjecia ;)
generalnie jest cudownie.
do polski wcale nam sie nie chce wracac. a tym bardziej do pracy, do obowiazkow , do szkoly…ble!
marza nam sie takie podroze po calym swiecie!
jutro bedziemy opuszczac hotel kolo 13-tej, w warszawce powinnismy byc kolo 19.30, a w p-niu w czwartek rano. prosto z pociagu do pracki. co za groza!!!

buziakuje wszystkich mocno. pozdrowienia od daniela. i do zblogowania w najblizszym czasie.

list od m.

6 komentarzy

L’amour est à ceux qui y pensent.

Marcel ACHARD, Patate, épigraphe

Love belongs to those who think about it.

Milosc nalezy do tych, ktorzy o niej mysla.

Brzmi lepiej w prostej francuszczyznie….


  • RSS