TWIERDZA

‚chce, zebys mial mocne fundamenty i żebyś trwał. chce, zebys byl wierny. gdyz byc wiernym, to przede wszystkim byc wiernym sobie. nie spodziewaj sie niczego dobrego, jezeli zdradzisz; bo musza byc mocne te wiezi, ktore cie poprowadza, dadza zycie, stana sie twoim sensem i swiatlem. tak i z kamieniami swiatyni. nie rozsypuje ich bezladnie, aby na codzien stawiac piekniejsze swiatynie. jezeli sprzedasz ojcowizne aby kupic inna, moze na pozor cenniejsza, utracisz przeciez cos, czego juz nie odnajdziesz. czemu sie nudzisz w nowym domu? wygodniejszy jest od dawnego, nedznego, taki, jak sobie zyczyles. meczyly cie ramiona u studni i chciales miec fontanne. oto ja masz. ale brakuje ci teraz spiewu kola u studni i wody wyciaganej z wnetrznosci ziemi, migoczacej, gdy ja wydobyc na slonce.’

mysle, ze zawsze, jak cos zyskujemy w zyciu cos tracimy… i taka jest bolesna prawda. szkoda, ze tak wiele rzeczy w zyciu przemija ;0( tak, moi drodzy, to antoine de saint-exupery, autor naszego ulubionego ‚malego ksiecia’. a to fragment z ‚twierdzy’. ksiazki w calosci dosc ciezkiej, jak na moj gust. pamietam, ze czytalam ja, czytalam i nie moglam przeczytac. co chwile zatrzymywalam sie, zeby cos przeanalizowac. fragmentow tego typu, jaki przytoczylam – bylo wiele…

a co wy, moi drodzy blogowicze myslicie na ten temat…?