poznan znowu zasypany

bylam chora na zatoki (:) UMIERALAM!!! niestety – skonczyla sie jazda rowerem do pracki. ubolewam, bo musze jezdzic autobusami… poza tym – w pracy full ‚ROBOTY’… BO NIE BYLO MNIE 2 DNI!!! nie mam nawet czasu nawet na to, by w przerwie na kawe odwiedzic moich milusinskich blogowiczow… postaram sie nadrobic zaleglosci, jak sie wynurze spod sterty papierzysk… taaaa… poczatek roku…

poza tym moj pysinski znowu mnie opuszcza – wyjezdza na 2 m-ce. ciezki jest zywot paszczaka, oj, ciezki… bede miala czas na nauke (:)… na tesknote ;0(

bede zasypana milionami mysli… milionami mysli…