witajcie moi drodzy Blogowicze,

chwila oddechu więc się pojawiłam….
mało piszemy w tych naszych notkach o rodzinach/ naszych, oczywiście/
więc ja zacznę …ma wspaniałą bratanicę…Justyna ma na imię i jest moją chrześnicą.
Aż trudno uwierzyć ale miałam 14lat jak trzymałam tę Kruszynkę do chrztu…
czas biegnie nieubłaganie…
jest mądrą, rezolutną dziewczyn i świetnie daje sobie radę z tzw. okresem dojrzewania. Panuje nad humorami- dużo lepiej niż ja w jej wieku….

ściskam mocno i mały wierszyk / pst nie mogę zdrać czyj….:) )

***
ach mój…
na zawsze tylko
mój…

ramiona jego niczym
opoka
co ze światłem
igrają…

usta co nieskazitelne
ukojenie dają
i błogość
na wieki…

oczy, największa, odwieczna jego
tajemnica
której odkryć
pragnienie
spać mi nie daje…

włosy
które, tak
pieścić uwielbiam…

i uśmiech…

ach mój
na wieki…
nim umrze
a i po śmierci….