heja kobitki! siedze o polnocy i zalatwiam przelot dla goscia z Hawajow. taki to ma dobrze: piasek w walizce, surfing codziennie pod nosem i to ma sie nazywac „praca”….

no, wisze na telefonie z liniami lotniczymi i postanowilam w miedzyczasie sie odwdzieczyc wszystkim ynternetowcom za zyczenia urodzinowe – mialam wielkiego dola! ah, co to byl za dol! alkoholu nie starczylo!…

ps. chyba w pracce zablokowali mi dostep do bloga, bo rano nie moglam sie podlaczyc do strony. moze to tylko chwilowe, bo przyzwyczailoam sie do mojej rutynki. przyznam sie ze lubie „rutynki” – sa to moje rytualy na co dzien, ktore ponoc wprowadzaja ludzi w stan balansu. a moze w stan obsesji????

ps. hej, jak planujecie wakacje? pewnie jest tu paru studentow na blogu – JAK JA WAM ZAZDROSZCE!!!! 3 m-ce wolnosci!