heja. obudzilam marthe 10 minut przed jej budzikiem. mysle ze byla niezadowolona (martus, zartuje sobie..). zdecydowalysmy ze ten weekend napewno odpadnie na odwiedziny, wiec napewno do wrzesnia sie nie obaczymy. he! no coz. takie zycie.
wiec siedze i obmyslam plan B na 3-dniowy weekend: Mysza na zachodzie, inni znajomi na polnocy – ciagle gdzies mnie niesie! jeszcze tylko wtorek, sroda, czwartek, piatek!!!! (jestem wieczna optymistka!)
negro, zdjecia czarno-biale jeszcze nie doszly, ale podyskutujemy jak beda! podobno sa niesamowite! buziaczki.