witajcie w ten pochmurny i mglisty sierpniowy poranek…
wróciłam dziś do pracy – czuje sie dobrze wiec nie widze sensu siedzieć w domu i rozmyślac o tym czasem trudnawym życiu :)

widziałam swoje Maleństwo na monitorze i ścisnęło mnie /nie ukrywam/ jak zobaczyłam jak bije serduszko i jak tam rączki, kregosłup i inne narządy kształtują się. Niesamowite uczucie! Wszystko ma juz ze tak powiem zakodowane i ustalone – tylko ja nie wiem jak będzie wyglądało i jakie będzie – czy ma wiecej genów Mamowych czy Tatowych ? ach oswajam sie z tą myślą i zaczynam sie naprawdę cieszyć z nowej roli życiowej jaką już los,Bóg czy tez w duzej mierze Ja sama się obdarowałam.
Wiadomo – boję sie okropnie – czy poradze sobie? czy dam radę? taka odpowiedzialność?czy stworze temu Dziecku Rodzinę ?

Wielka Miłość,Namiętnosć nagle po latach pryska i zostaje pustka w sercu -w myślach wciąż żywe wspomnienia, muzyka, fotografie ciągle przypominają o tym, że nadal Kocham, że tęsknię.
ale jak śpiewała Jopek:
” niewdzięczny szukałes wzroku mego teraz go unikasz
niewdzięczny szukałes rozmów ze mna teraz usta swe zamykasz”
ale trzeba żyć nadzieją,że może jeszcze
” niech słowa Kocham jeszcze raz usłyszę niech je w sercu wyryje niech je w myslach zapisze.”
i będa to prwadziwe słowa ubrane w czyny……

ściskam Mart&Chomika bardzo bardzo mocno i całuje w pultyny a dla reszty blogowiczów serdeczne pozdrowienia.

ps. Londyn robi wrażenie ale nie
powalił mnie i nie zrobil wielkiego wrażenia. Innym razem więcej o pobycie