‚jak malpka w zoo, czyli pobyt w szpitalu zakonczony’

od czw do nd ‚rozkoszowalam’ sie pobytem w radomszczanskim szpitalu. to, co przezylam, to byl koszmar nie do opisania. mialam wrazenie jakby czas cofnal sie o kilkanascie lat, a ja – wiezien szpitalny musze znosic humory wszystkich pielegniarek i lekarzy, nie chcacych udzielic ci zadnych informacji z glowa podniesiona wysoko, wysoko…

ale juz jestem po (na szczescie), malemu malcikowi nic nie zagraza i moge funkcjonowac normalnie w ‚swiecie zywych’. musze tylko mniej sie stresowac (:), wiecej relaksowac i optymistycznie myslec, bo juz kolejnego pobytu w szpitalu bym nie przezyla…